Radość- duchowe paliwo

Dzisiejszy dzień, podobne jak inne rozpoczynam od uduchowiania się. Jednym z najlepszych narzędzi ku temu jest dla mnie poranna kawa, najlepiej mocna, koniecznie z mlekiem. Dlaczego? A no, bo zwyczajnie taką lubię, do tego ulubione nutki house’owe na słuchawkach i dobre ciasto. Jako że uduchowianie się należy pogłębić, spijając kolejny łyk kawy, snuję wizje wszystkiego co chcę przeżyć i prędzej czy później wcielę w życie. Zabieram się za kolejne kroki, koniecznie zwiększające poziom radości, po czym nie mając ciekawszych pomysłów, planuję co zrobić, żeby inni czuli to samo. Piszę bloga… 

Co ma wszystko to wspólnego z uduchowianiem się, z drogą do Boga? To, że w radości łatwiej mieć pozytywny stosunek do ludzi i to jest jedną zaletą, drugą jest to, że radość jest.. przyjemna. Głodnemu, któremu nigdy nie był syty, łatwiej zazdrościć sytemu. Biednemu, który nigdy nic nie miał, łatwiej życzyć komuś upadku. Niespełnionemu łatwiej o gniew i frustrację, a najlepiej być sytym, który pamięta, jak jest być głodnym. Szczęśliwy, który nigdy nie był smutny, nie będzie umiał współczuć. Silny, który nigdy nie potrzebował pomocy, nie wyciągnie pomocnej ręki. Bogaty, który nie zapracował uczciwie na swoje bogactwo, będzie pyszny, a pycha kroczy przed upadkiem. Tylko radość wykuwana w ogniu cierpienia jest trwała i mądra. 

Cierpienie jako doświadczenie przejściowe, posiada dużą wartość jako materiał pod budowę czegoś doskonalszego, jednak nigdy nie można na nim poprzestawać. Tak samo jak cement, niezbędny jako materiał do budowy, niezmieszany z wodą będzie bezwartościowy, tak samo cierpienie niepodlane radością pozostanie niewykorzystane. Dopiero zmieszanie jednego z drugim daje prawdziwą mądrość, stwarza pełnego człowieka. Syty, który rozumie głodnego, wie jak go podnieść i jak wspólnie kroczyć, tak by nie upaść. 

Jeśli czujesz, że jesteś na zakręcie i cierpienie sprawia, że jedyne, o czym potrafisz myśleć to twoje cierpienie, poczuj wdzięczność. Właśnie posiadasz w ręku diament, który wystarczy oszlifować, ziarno, z którego ma wyrosnąć drzewo. Pamiętaj jednak, że jest to diament, którego musisz się koniecznie pozbyć, ziarno, które trzeba wyrzucićby mogła zakiełkować radość. Cierpienie ma w sobie potencjał, który sprawia, że tego, kto cierpi można nazwać wyjątkowym, jednak każdy potencjał dany jest po to, by go wykorzystać, by nie być kimś kto wyrzuca diamenty w błoto. Wyjątkowym jest człowiek, który wykorzysta dany potencjał i sięgnie po mądrość, który nie będzie sytym, który nigdy nie był głodny, ani głodnym, który nigdy nie był syty. Nigdy nie poprzestawajmy na tym, co jest. Trzeba iść do przodu, żeby nie iść do tyłu. 

Po zabraniu się za kolejne kroki, zwiększające poziom radości, kończę dzisiejszy dzień z house’em na słuchawkach. Nie mając ciekawszych pomysłów, zamierzam powyrzucać trochę słów na kartkę, byle nie w błoto. Piszę bloga… 

I na koniec wiersz Fryderyka Schillera i hymn Unii Europejskiej: 

O, radości, iskro bogów, 
Kwiecie Elizejskich pól, 
Święta, na twym świętym progu 
Staje nasz natchniony chór. 
Jasność twoja wszystko zaćmi, 
Złączy, co rozdzielił los, 
Wszyscy ludzie będą braćmi 
Tam, gdzie twój przemówi głos. 
 
Ona w sercu, w zbożu, w śpiewie, 
Ona w splocie ludzkich rąk, 
Z niej najlichszy robak czerpie, 
W niej największy nieba krąg. 

Wstańcie, ludzie, wstańcie wszędzie, 
Ja nowinę niosę wam: 
Na gwiaździstym firmamencie 
Bliska radość błyszczy nam.

2 Udostępnień

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.