Odczucie Bożej obecności.

O Bogu najczęściej mówi się w kontekście wiary w niego lub niewiary. Tymczasem, to czy ktoś w niego wierzy, może mówić całkiem niewiele. Dla wysadzającego siebie i innych w powietrze bojownika ISIS, wiara w istnienie boga nie jest niczym obcym. Nadaje on mu jednak swój urojony wizerunek, spreparowany tak aby usprawiedliwić chęć zabijania. Z pewnością jest przekonany, że w nagrodę czekają na niego dziewice i pałac ze złota. Bóg przecież na pewno, podobnie jak on nienawidzi “niewiernych”, jest mściwy i produkuje karabiny.

 Warto, aby każdy z nas spytał siebie jaki jest jego obraz Boga, czy aby na pewno nie ma w nim elementów mających zagłuszać nasze sumienie. Dopóki wierzymy, istnieje ryzyko, że nasze potrzeby mogą modelować obraz tego co jest, tak żeby to one – potrzeby zostały spełnione. Wiara, choć lepsza od jej braku, dopuszcza przestrzeń dla omylności, dlatego w kontekście Boga wolę mówić o Jego doświadczaniu, odczuciu Jego obecności. Nikt, kto na pewnym poziomie już odczuł jego obecność, tę prawdziwą, nie urojoną, nie rzuci kamieniem w innego człowieka. I nie mówię tu o żadnych mistycznych poziomach kontaktu z Bogiem (mi też są one dalekie). Mówię tu o etapie, kiedy Jego głos dopiero co zaczyna się dobijać do nas na dnie naszego sumienia.   

Zniekształcony obraz Boga to coś co jakiś czas temu mi się przytrafiło, w każdym razie bardziej, niż towarzyszy mi to zjawisko zazwyczaj. Zrządzenie pewnych niefortunnych słów, zdarzeń i mojego niezrozumienia sprawiło, że zupełnie straciłem wiarę w jego oparcie uznając, że mój i innych ludzi los niewiele go interesuje. Popadłem w beznadzieję. Jedyne co byłem w stanie to prosić – o to, żeby pomógł mi odczuć się znów jako mój przyjaciel, mój i osób, z którymi idę przez życie. Wiedziałem, że sam nie jestem w stanie tego dokonać, tak więc spędzałem całe dnie na proszeniu. No i stało się, ponownie zrządzenie pewnych zdarzeń, słów, mojej pracy nad sobą i innych czynników sprawiło, że ponownie, po długim czasie odczułem jego obecność w moim życiu. I odczułem, że był on cały czas w każdym z tych zdarzeń i słów, działał i działa tak abym był szczęśliwy, by każdy z nas ostatecznie był szczęśliwy

Prawdą jest, iż wiara w Boga jest znacznie łatwiejsza niż zaufanie mu. Tego drugiego, ciągle się tego uczę, choć akurat dziś mam to szczęście mieć poczucie, że cokolwiek się dzieje jest wynikiem jego woli, do momentu, kiedy jej działania ja sam nie zakłócam. Każda niepewność sprawia, że zamykamy się na działanie jego łaski w naszym życiu. 

Poczujmy, że działa On cały czas na nas i na każdego z kim się stykamy ( nie odczujemy wystarczająco jego obecności koncentrując się tylko na swoich czterech literach), tylko dlatego że mu na to pozwalamy, nie psujmy jego działania swoim brakiem zaufania, a będziemy obserwować, jak zmienia się życie nasze i naszych bliskich. Módlmy się za siebie i za nich z ufnością, a wszystko się stanie, kropka.

 

3 Udostępnień

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.