Jezus

       Jezus- będąca na ustach milionów, a zarazem najbardziej niezrozumiana postać w historii świata. Postać, w którą wpatrzone są miliony, a za którą podąża garstka, krzyżowany przez nas każdego dnia, a jego nauki zakopywane głęboko pod ziemię. Czystość w myśli, słowie i czynie znikła z kart historii i czeka na swą opowieść spisaną od nowa.

         Żyjemy w kraju, w którym ponad 90 procent społeczeństwa powołuje się na Jezusa. Obchodzimy dzień upamiętniający jego narodziny i zmartwychwstanie. W niemal każdym polskim domu wisi krzyż, mający ponoć potwierdzać, że w tym właśnie domu mieszka Jezus, a jego mieszkańcy są mu wierni.

         Żyjemy w kraju, w którym, przy wyjściu po zakupy, nikt z nas nie zostawia drzwi do domu otwartych z obawy przed włamaniem. Nikt też nie zostawi kluczyków w stacyjce, w samochodzie, którego nie pilnujemy. Wiemy, że szybko zostałby skradziony. Żyjemy w kraju, w którym starsze osoby boją się po zmierzchu pójść do parku na spacer z obawy przed napaścią.

         Jak to jest, że statystycznie nasze obawy dotyczą osób, które w swoich mieszkaniach również mają powieszony krzyż, mający potwierdzać, że i one są wierne Jezusowi? Jak to jest, że wiemy, że jeśli upuścimy swoją gardę, zostaniemy okradzeni, opluci i pobici przez ludzi, którzy mają w swoich mieszkaniach krzyż? Jak to jest, że inni, kiedy opuszczą swoją gardę, wiedzą, że zostaną przez nas okradzeni, opluci i pobici, przez nas, którzy twierdzimy, że jesteśmy wierni Jezusowi?

         Z Jezusem jest jeden problem. Mianowicie, wszyscy o nim słuchamy i…no właśnie, tylko słuchamy. Słuchamy, że Jezus był, że uzdrawiał, działał cuda, kochał ludzi. Słuchamy o tym w kościele, w radiu, w telewizji, jednak czy dokądś to prowadzi? Wciąż nie możemy zwyczajnie wyjść ze swoich mieszkań, pozostawiając je otwartymi. Czy gdyby ponad 90 procent społeczeństwa wcielała w życie nauki Jezusa, a mianowicie te mówiące o wymogu czystości w myśli, słowie i czynie, moglibyśmy nie bać się o swoje przybytki? Oczywiście, że tak. Z jakichś przyczyn tak się jednak nie stało. Coś źle funkcjonuje albo w systemie, albo w ludziach, którzy uparcie mu się opierają, bądź też w obu tych elementach.

         Aby coś się zmieniło, niezbędne jest, aby ludzie nie tylko słuchali słów wychwalających życie Jezusa i jego apostołów, ale poszli za nim, całym swoim sercem, bo samo się nic nie dokona. Aby osiągnąć sukces zawodowy, wkładamy w niego sto procent zaangażowania, jeśli bolą nas nerki robimy wszystko, co konieczne, by wróciły do zdrowia. Podobnie powinno stać się z naszą duchowością. Jedynie jeśli włożymy w nią całe swoje serce, coś może się zmienić. Żaden z nas nie zmieni całego świata, jednak możemy zmienić swoją małą rzeczywistość, najpierw wewnętrzną, a potem tą wokół siebie. I nawet jeśli będzie to tylko skrawek całej rzeczywistości, miliony skrawków mogą stworzyć cały, nowy obraz całości.

         Wyobraźmy sobie świat, w którym wszyscy jesteśmy jedną wielką rodziną. W rodzinie nie musimy martwić się, że coś nam zginie, wszędzie czulibyśmy się jak w domu, bo gdzie byśmy się nie poruszyli, każdy byłby „swój”. Zawsze moglibyśmy liczyć na pomoc. Wszędzie gdzie byśmy nie poszli, nie byłoby konkurencji, a wspólna kreacja. Znikłoby cierpienie, a przynajmniej ograniczyłoby się do koniecznej nauki, która i tak szybko znów przeistaczałaby się w taniec radości. Być może wizja taka wydaje się nieprawdopodobna i faktycznie daleka do realizacji w takiej skali. Każdy z nas jednak może zająć się swoim zadaniem takim, za które jest przed Bogiem odpowiedzialny.

         Jeśli jesteś zmęczony słuchaniem w telewizji o ciągłych konfliktach zbrojnych, starciami polityków, wyzyskiem przez ZUS i innymi formami systemowego ucisku, obmawianiem sąsiadów przez sąsiadów, rywalizacją w codziennym życiu, brakiem życzliwości, zmień swoją rzeczywistość, zaczynając od swojego wnętrza, nie słuchaj o Jezusie, pójdź za jego słowami, zapal pochodnię zmian już dziś!

8 Udostępnień

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *