Tam, gdzie masek świat odchodzi

Zza szyby tęczy prawdziwej odbicie

Co namiastką zmysłów cię zwodzi

Przekonując, że to prawdziwe życie

 

Gdzie prawdy strumień płynący w ciszy zagłuszył

Pustych słów gwar wypowiedzianych przez fałszywe usta

W słońcu co stosy zapala, blask jego upał wysuszył

Nieruchomego wiatru powiewem zakryła przelotna chusta

 

Gdzie przez szybę bez czucia dotyk twym partnerem do tańca

Wolności tango w kajdanach skuty obserwujesz z ukrycia

I piosenkę przez ściany słyszysz tak głuchą jak uszy starca

Bezwonny zapach, niebytu istnienie są smakiem twojego życia

 

Gdzie Kopernika wróg, serc wolnych cisi oprawcy

W uścisku martwych dogmatów, co w sercu wywołują suszę

Za pasterzy wilki przebrane, świętoszkowatych słów znawcy

Mówią jak mam żyć, o czym śnić, chcą pożreć mą duszę

 

 

Tam, gdzie masek świat odchodzi

Tęczy widzę barwy o świcie

Tam zmysłów pełnia się rodzi

A wraz z nią prawdziwe życie

 

Gdzie prawdy strumień swym nurtem przyzywa

Serca szept głoszą posłańcy z imieniem Jego na ustach

Słońca blask gasi mrok, swój majestat odkrywa

Nadziei zwiastun na wietrze niesie przelotna chusta

 

Gdzie więzienny mur się kruszy, dłoń czyjaś porywa cię do tańca

Czuła jak wolność niesiona echem przez horyzontu poszycia

Piosenkę śpiewasz o szczęściu i niesiesz ją do świata krańca

Woń kwiatów na łąkach zwycięstwa jest smakiem twojego życia

 

Na świątyń fałszywych zgliszczach i przed katem pokłonów

Złotych sraczy, sygnetów złotych, świętobiznesu co w złocie tonie

Na tacę haraczy, na nieśmiertelnych remontach ich złotych domów

Rozkwita świątynia serca, tam głos Jego: dziecko wróć do mnie

26 Udostępnień

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.